Chłód dostępny dla każdego

Dobre chłodzenie kiedyś oznaczało wiatrak na procesorze. Nawet najmniejszy, dosłownie malutki zapewniał potrzebne ochłodzenie mózgu komputera. Radiator na chipie w karcie graficznej i drugi wentylator w zasilaczu były szczytem chłodzenia. Ale, wraz z jedzeniem rośnie i apetyt. Producenci zaczęli wypuszczać na rynek coraz bardziej „gorące” (czyli wydające dużo ciepła) procesory, karty graficzne, czy nawet dyski twarde. W końcu pojawiła się konieczność montowania wielkich i głośnych chłodzeń. Jednak wszystko było zamknięte w ciasnej, kremowej lub czarnej skrzynce, z której powietrze uchodzi jedynie przez szpary. I na to znaleziono rozwiązanie. Nowe obudowy oferują wejścia na wentylatory. Produkty firmy CoolerMaster pozwalają na zamontowanie do sześciu wentylatorów o średnicy stu dwudziestu milimetrów i jednego dwukrotnie większego (dwieście czterdzieści milimetrów). Mało tego, wentylatory można też instalować wewnątrz. Chłodzenie skierowane jest na kieszenie dla dysków twardych (które stają się coraz szybsze, przez co talerze wewnątrz generują więcej ciepła). Jeżeli dysków nie ma, schłodzone powietrze idzie dalej, w kierunku płyty głównej i procesora. Dzięki dużym wymiarom obudów od CoolerMastera, zmieścić można tam nawet największe karty graficzne z olbrzymimi wentylatorami. Obudowa jest wyposażona w system inteligentnego prowadzenia kabli, przez co uniknąć można uciążliwej plątaniny.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.