Małe nie znaczy gorsze

Konsole do gier od kilku lat przechodzą prostą drogą transformację rozmiaru. Od dużej wersji, do mniejszej, a czasem do jeszcze mniejszej (jak PlayStation 3 z wersjami Fat, Slim i SuperSlim). Niektórzy jednak postanawiają wyprzedzić troszkę czas i od razu zaserwować minimalną formę. Na taki pomysł wpadła forma PlayJam, autor konsoli do gier GameStick. Co to takiego? To konsola uruchamiająca gry pisane dla systemu Android (czyli na telefony komórkowe i tablety). Ma w sobie procesor taktowany zegarem jeden gigaherc, jeden gigabajt DDR3 i osiem gigabajtów pamięci flash. Podłącza się ją pod HDMI, więc wysoka rozdzielczość również jest gwarantowana. Jednak najciekawsze tu jest co innego – to rozmiar. Połowa pudełka od zapałek, czyli coś, co przypomina zwykły pendrive to cała konsola. Do niej dołączany jest kontroler wyglądem przypominający ten dodawany do Nintendo Entertainment System, tylko lekko zmodyfikowany (grzybki analogowe), by odpowiadał dzisiejszym użytkownikom. Ciekawa jest kwestia, jak w ogóle GameStick rozpoczął żywot. Twórcy poprosili o pomoc… fanów. Serwis Kickstarter pozwala na nagranie niedługiego filmiku, gdzie można zamieszczać prośby i je motywować. Najwyraźniej fani mobilnej (pół-mobilnej, w końcu telewizor z wejściem USB jest potrzebny) rozrywki przyjęli pomysł z otwartymi ramionami, bo sto tysięcy dolarów, jakich PlayJam potrzebowali, znalazło się błyskawicznie.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.